Justyna Wieczorek

972582_450438461717561_281381221_n_jxmfjw


Witam serdecznie!!!

Nazywam sie Justyna, mam 16 lat tak jak większosć pisarzy. Pewnie zastanawiacie się, skąd taki tytuł: "Forumowa czarownica". Hmm... moim zamysłem było, by pokazać Wam, że moje dwie bohaterki Aideen i Cerxina miały do czynienia z magią lub bardzo chciałyby mieć. No i ja sama, gdy budzę się rano wyglądam jak prawdziwa czarownica, taka żywcem zdjęta z miotły, więc myślę, że pomysł z takim tytułem nie był chybiony.

Pewnie moje hobby Was zanudzi, ale co tam! Więc po kolei, zacznijmy od muzyki. Jestem osobą, która słucha praktycznie wszystkiego, od tego słynnego forumowego metalu (Nightwish i Evanescence) po polski rap, a konkretnij zespół Verba (pozdrawiam wszystkich fanów!!!!). Taa... oprócz tego to gram na saksofonie - nie mylicie się, jestem saksofonistką, która zakochała się w tym oto instrumencie za sprawą pewnego bardzo wymagającego nauczyciela i wspaniałych wzorów do naśladowania. Me serce zostało w Cieszynie, gdzie rozpoczęłam swą edukację w tym kierunku (PS pozdrawiam wymienione w poprzednim zdaniu osoby - mojego pierwszego nauczyciela i znajomych) - i wciąż, z każdym dniem coraz bardziej uwielbiam grać na fortepianie. Muzyka otacza mnie w każdej chwili, co zawdzięczam szkole muzycznej, a także mojemu wspaniałemu telefonowi, do którego przez trzy tygodnie szukałam słuchawek (nie dali w komplecie).

Ogółem rzecz biorąc muzyka to moje życie zaraz obok książek.

Skoro już przeszłam do tego tematu.... Książki. Coś pięknego. Myśli i uczucia przelane na papier, zapisane w formie zabawnej, bądź przejmującej powieści. Powolutku, strona za stroną można zanurzyć się w świat, z którego wychodzimy z głową pełną marzeń. Moim ulubionych i wszechpanującym w moim życiu nastolatki gatunkiem jest fantastyka, co nie oznacza, że nie czytam takich klasyków jak Szekspir, czy Sienkiewicz. Pewnie jakbym pominęła Sapkowskiego to co niektóre osoby urwałyby mi głowe, więc na swą obronę powiem, że Wiedźmina jeszcze nie czytałam, ale zamierzam się za niego zabrać jeszcze w tym roku.

Sama równiez tworzę wiersze i opowiadania (przykładami są wiersz na nagłówku, którego wciąż nie ma i opowiadanie o Cerx), ale na razie nie są to zbyt wybitne dzieła, choć bywają bardzo długie. Raczej proste rymowanki, czy sklecona kilka zdań oddających mój charakter lub humor danego dnia. Lubię pisać, ponieważ mnie to odpręża, ale nie wiążę z tym przyszłości. {o prostu taka rozrywka, odskocznia od szkoły i wszelakich zajęć. Dla zainteresowanych - me wypociny są gdzieś tam zamieszczone na forum 

Ależ sie rozpisałam! To na koniec powiem, że jeżeli chodzi o charakter to chyba jestem troche świrnięta, a także zmienna jak przysłowiowa pogoda. Poza tym to jestem niepoprawną romantyczką, na której życie składa się zlepka powieści Szekspira, Reachel Mead i Kirsten Gier (a tekże wielu, wielu innych). Co do wyglądu to wyżej jest moje zdjęcie, więc nia ma co pisać. Taa... jestem wysoka - na zdjątku tego nie widać : D

Dziekuję Ci, czytelniku za przeczytanie tego (choć wiedz, że nie musiałeś Tongue) i zapraszam do czytania Równin Szumiącej Trawy i obserwowania działów z poezją, grafiką i opowiadaniami, bo któż wie? Może znajdzie się tam coś dla Ciebie?
Pozdrawiam!

----------------------------------

Spisując historie kolejne...
 
Cichy szum fal
wprawia w ukojenie,
lekki, ciepły wiatr
rozwiewa mroczne cienie.
Patrzę na słońce
rażące złotym blaskiem,
widzę przepiękne niebo
w purpurę przywdziane,
tuż przed brzaskiem.

Ogrom wody przede mną,
blask słońca w spienionych falach;
dom pozostawiam w oddali, za sobą
zabieram tylko sny z dawnych lat.
Przede mną całe życie,
podróże z ziemi aż do gwiazd,
zatonę wnet w niemym zachwycie
zwiedzając historii bieg,
platyną zdobiony świat.

Spójrz przyjacielu,
już stoimy u nieba bram!
Wenecji piękno niezwykłe,
dawnych lat wyraźny ślad.
Spójrz przyjacielu,
na słońca złoty blask,
spójrz na jesieni barwne liście,
spadające bezszelestnie
utraciwszy życia czas.

Pamiętasz przyjacielu
tamto lato słoneczne, gorące?
Pamiętasz rajskie wybrzeże,
błękitne niebo, oceanu szum?
Czy pamiętasz Barcelonę
i muzykę płynącą bez słów?
Gitary dźwięk, wiatru śpiew,
wśród traw cichy szmer.
Muzyki wzywa nas zew.

Dźwięk za dźwiękiem płynie,
fortepianu cichy śpiew,
Mozart tworzy nową symfonię
Wiednia nastaje złoty dzień.
Przyjacielu zagraj mi,
zagraj melodię rodem ze snów.
Chcę usłyszeć rytm twej duszy,
muzyczny fragment marzeń,
twego dobrego serca chór.

Złote miasto rozciąga się przed nami,
królowej wśród baszt czarny cień,
niebo zasnute burzowymi chmurami
w ten ostatni wspólnego lata dzień.
Czujesz to, przyjacielu?
Czujesz życia cichy szmer?
Ogrom dusz stłoczony jest
w mieście miłości wśród blasku świec.
Tu samotność uchodzi w cień.

Górski szlak wśród drzew i skał,
niebo błękitne nad naszymi głowami,
lekka mgła wśród szczytów gra,
historię legendy wyjętej z otchłani.
Przyjacielu opowiedz mi,
opowiedz o dawnych latach i snach,
pokaż historię zapomnianych krain,
zatarty ślad minionych chwil,
ślad przeszłego życia wśród gwiazd.

Stoimy wśród równin rozległych, zielonych
daleko od domu, rodziny, od gwiazd.
Wiatr szumi cicho, wśród traw oszronionych
wygrywając melodię starą jak świat.
Przyjacielu spójrz na wschód,
spójrz na słońce wstające nad polami,
poczuj smak domu, dawnej historii śpiew,
Aleathę zobacz tu, przyjacielu;
czar opowieści na pergaminie spisanej.

----------------------------------

Jedna noc

Zapadła noc, czarna
jak atrament,
na niebie lśnią
tysiące gwiazd.
Jasne, piękne, niespotykane
witają nas każdego dnia.

I księżyc srebrna tarcza
wśród atramentu morza,
unosi się lekko,
muska ją wiatr;
oświetla złociste łany zboża.

Zefir, wesoły wiatr
hula pośród traw,
pieści chłodem nocy
rozżarzoną twarz.
Cicho szumi w liściach,
ugina gałązki drzew,
niesie pieśń z daleka,
głosy legendy tej.

Gdzieś daleko,
w tę jedną noc,
najkrótszą w ciągu roku,
gwiazdy i księżyc
rozświetlają mrok.
Wskazują drogę,
prowadzą, 
do magicznego kwiatu.

Gdzie rzeka płynie srebrzysta,
lśniąca pośród skał,
nad nią wznosi się góra,
co piękna sekrety zna.
Na niej las
niczym mroczna puszcza,
dumny taki stoi tam.
Lecz piękny jest, wspaniały.
Kwiatu nie chce oddać nam.

Ten kwiat magiczny
rozkwita tylko raz.
W noc najkrótsza w roku,
w ten magiczny czas.
Rozkwita o północy,
bije od niego blask.
Błyszczy cały złoty,
nadzieję daje nam.

Wokół świetliki,
leśne tysiące gwiazd,
latają wesoło,
wśród liści,
wśród traw.
Są takie piękne,
noc dała im blask,
noc je zrodziła,
by kwiatu strzegły,
by chroniły las.

Chcesz zdobyć szczęście?
Kwiat może ci je dać.
Musisz tylko go znaleźć,
przeszukać cały las.
Nikt kwiatu nie widział,
legendę wielu zna.
O miłości marzą wszyscy,
a kwiat śmieje się
z nas.

Miłość przychodzi nagle,
sfruwa z nieba
jak ptak.
Kwiat spełni Twe życzenie,
ale tylko raz.

Masz tylko jedną szansę,
by zmienić swój świat.
Kwiat kwitnie raz do roku,
swą magię chce nam dać.
Po północy zwiędnie,
zniknie jego blask,
zapadnie się pod ziemię
czekając na swój czas.

----------------------------------

Cisza niebanalna

Zapada zmrok...
Dawno już, przyjacielu
słońce schowało się za horyzontem marzeń.
Wciąż jeszcze widać poświatę,
różowy zachód na tle błękitu,
wsród fioletu ostatni promyk zanika pośród chmur.

Cóz powiedzieć, gdy słyszysz muzykę,
gdy tylko cisza oddziela Cię od początku końca...

Dawno już towarzyszu przyszło nam spotkać się,
przyszło poznać słabości,
za rękę trzymać Boga
i słuchać w milczeniu...

Piękno w muzyce niczym czar...
Dźwięki kolejne, 
muśnięcia palców delikatne, lecz pełne trwogi. 
Emocje tak żywe
kolorami znaczące swą drogę,
ścieżką zadumy...

Muzyka ciągle żywa.
Nie ma pustych chwil, ciszy idealnej.
Kazdy dźwięk, odgłos,
ciepły oddech podróżnika.
Każda chwila naznaczona jest muzyką.
Muzyką wśród gwiazd jest ich blask 
ujęty w melodię spadania,
muzyką człowieka w duszy chwil ulotnych śpiew 
i CISZA.

----------------------------------

Dźwięki muzyki

W rytm serca muzyki
tak pięknej,
Vivaldi i Mozart 
pełni pasji zaklętej,
kłaniają się nisko
każdemu z osobna,
wielkich kompozytorów 
muzyka tak niepodobna 
do rytmu serca,
spokojnego bicia,
dla każdego z nas
rytmu życia.

Koncert się zaczyna,
siedzimy obok siebie
wsłuchani w pory roku
Vivaldiego na scenie.
Gra skrzypiec tak piękna
i pasja magiczna
zaraża słuchaczy
w spokój tak liczna.

Obejmujesz mnie nagle
przy dźwiękach muzyki,
szepczesz mi do ucha
miłosne wierszyki.
I patrzysz mi w oczy,
uśmiechasz się czule.
Vivaldi na scenie 
gasi wszelkie bóle,
ratuje strapione dusze
i pięknem oczarowuje.

A my, jak grzeczne dzieci
zasłuchani w muzykę,
magią opleceni,
uśmiechamy się skrycie.
Milknie dźwięk ostatni,
słychać gromkie brawa,
wszyscy zachwyceni,
a jest taka sprawa, 
że gdy na bis zagrają
publiczność będzie szaleć,
znów będzie słychać brawa,
pewnie grać będą dalej.

----------------------------------

Przyjaciel


Gdy samotność ci doskwiera, 
gdy smutne są wszystkie dni,
wspomnij sobie przyjaciela,
wspomnij wasze wspólne sny.

Spójrz na gwiazdy, spójrz na pola,
dni mijają, płynie czas.
Spójrz na uśmiech przyjaciela
niechaj troski idą w las.

----------------------------------

Pomiędzy

Patrzę przed siebie, w przyszłość
z nadzieją w mych naiwnych oczach,
chcę widzieć życie dobre, bogate,
lecz widzę tylko samotność
zapisaną w mych życia losach.

Przyszłość jest każdym nowym dniem,
to dziś, jutro, przyszły miesiąc, czy rok.
Przyszłość to nieznany, niespełniony sen,
w którym niektórzy widzą piękno, 
lecz inni tylko mrok.

Patrzę również za siebie na to, co już było.
I żałuję. Żałuję chwil, które odeszły, 
żałuję, że z nimi odeszli ONI,
żałuję pięknych dni, ulotnych jak szczęście,
żałuję, że z czasem stałam się tylko powietrzem.

----------------------------------

Niedokończone historie.
 
Spisywana przez nas historia pozostaje niedokończona

Czekając następnych pokoleń, które NIE POZWOLĄ się jej skończyć.

Historia życia nigdy się nie kończy. Ona żyje we wspomnieniach,

Żyje w NAS.

 

Wspominamy to, co nigdy się nie wydarzyło,
Widzimy rzeczy, które nigdy nie miały miejsca,
Słyszymy słowa, które nigdy nie zostały wypowiedziane.
Pozostawiamy tylko niedokończone historie
Ufając, że ktoś kiedyś zdoła je zrozumieć
I dopisze lepsze zakończenie. Szczęśliwsze.


Widzimy ludzi, których nigdy do końca nie poznaliśmy,
Giniemy w tłumie, jak srebrne punkty wśród rozlanego atramentu.
Zbyt mocno pragniemy rzeczy, których nigdy mieć nie będziemy,
Spisujemy coraz to nowe historie licząc, że pozostawimy ślad,
Który ktoś kiedyś odkryje, odkurzy i zaopiekuje się nim.
Jednak ludzie nie chcą dociekać prawdy, nie mają na to sił.


Bawimy się w Boga próbując oszukać śmierć, naturę i siebie.
Szukamy niepojętych sił zaspokajając ambicje, pragnąc niemożliwego.
Dla własnej korzyści splatamy sieci kłamstw,
Misternie utkane otaczają nas jak pajęczyna, której nie mamy sił przerwać.
Tkamy dalej, niezmordowanie, aż pewnego dnia gubimy się w niej.
Zostajemy sami, bez szansy na ocalenie. Zapomniani...


Spisujemy historie o szczęściu, nadziei, miłości,
O żalu, gniewie, nienawiści, niespełnionych marzeniach.
Spisujemy historie o dobrych aniołach, które nas podnoszą,
O naszych demonach czyhających w czeluściach umysłu.
A wszystko po to, by kiedyś ktoś stanął nad naszym grobem
I pamiętał, że my byliśmy. Że istnieliśmy naprawdę.

----------------------------------

Żyć mimo wszystko

Przychodzi, odchodzi
Nigdy nie puka
Wprasza się i zabiera,
Kradnie, rani,
Nie ma skrupułów.
Jesteśmy bezsilni,
Zbyt dumni, 
By pogodzić się z tym,
Co nadeszło;
Zbyt słabi,
By móc się przeciwstawić.
A przecież w życiu 
Chodzi tylko o to,
By trwać niewzruszenie,
Choć wieje wiatr.
By być blisko,
Być zawsze obok,
Choć dzieli nas mila.
By kochać,
Choć na chwile.
By podnosić się
Z dna na szczyt.
By stać,
Z dumnie podniesioną głową,
By śmiać się,
Choć płyną łzy.
By trzymać za rękę,
Nawet, gdy jest źle.
By czytać o szczęściu,
Choć smutno jest.
By szczęście 
Gościć w swym domu.
By słuchać
O problemach innych.
By mówić,
Jak bardzo nam źle.
By pomagać
Choć jesteśmy sami.
By marzyć
O dalekich krainach.
By żyć mimo wszystko,
Przejść życia mile,
By być tuż obok,
Zawsze blisko.

----------------------------------

Słodko-kwaśna koloru  écru

Zapukała do mych drzwi, 
Słodko-kwaśna, nieco słona,
Spojrzała przez próg, weszła,
Bez zaproszenia - nieproszona.

Była sobie troszkę, 
Aż jej się znudziło,
Potem wyszła oknem,
Tylko tyle jej było. 

Krzyczałam nie odchodź,
Lecz ona uparta się nie odwróciła,
Zabrała swe serce i rzeczy,
Odchodząc łzy nie uroniła. 

Błagam więc, wróć! 
Padłam na kolana.
Lecz ona, słodko-kwaśna, 
Zniknęła tego dnia z rana.

Minęła jesień, zima,
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi.
Przyszła znów, lecz nieco słodsza,
Słodko-kwaśna miłość koloru écru.
----------------------------------

Czas
Daj mi czas,
bym mogła usiąść
i położyć dłonie
na klawiaturze pianina,
nim zapadnie noc.
Nim zajdzie słońce
daj mi czas,
bym mogła uśmiechnąć się raz jeszcze,
by rozbrzmiała muzyka
w mym sercu,
nim w końcu zapomnę,
co jest dla mnie ważne.
Daj mi czas
nim wstaną gwiazdy
i spadną na mnie deszczem goryczy,
nim zapomnę kogo kocham,
nim wejdzie księżyc i zaleje nas
złudnym światłem nadziei.

Daj mi czas
nim do końca zapomnę o nas,
nim przepadnę w bezkresnym
oceanie fałszywych...
----------------------------------
O gwiazdach, których nie ma
Napisałam kiedyś wiersz
o gwiazdach -
- opowiadał o przyjaźni.
Dla niej przecież
nasze gwiazdy,
miały świecić jaśniej.

Dziś gwiazd nie ma
rzec nie mogę -
- przyjacielu mój jedyny.
Czarne niebo,
złota łuna - ogień
trawi dawny świat.

----------------------------------
Rozmowa z przyjacielem
(Czarodziejka zaśmiała się perliście
i spojrzała na towarzysza uważnie.
Była to jesień, spadały ostatnie liście,
skinęła więc na niego głową poważnie.)

Łuczniku, towarzyszu mój drogi,
gdzie Aleathy zgliszcza spopielałe
znów spotykamy się wpół drogi,
a wokół nas tylko drzewa sczerniałe.

Pamiętasz przyjacielu dawną tę krainę?
Opowiedz mi proszę o łąkach zielonych,
namaluj dla mnie radości godzinę,
namaluj pejzaż dni minionych.

(Łucznik tylko pokręcił głową,
sylwetkę jego rozwiał wiatr,
stał się świetlistą, polarną zorzą,
po śnie ostatni zniknął ślad.

Po chwili jednak głos znajomy 
rozległ się szeptem z oddali...)

Czarodziejko droga, nie smuć się tak,
choć sen się skończył, choć prysnął czar,
tych pięknych chwil nie wrócę, lecz wiatr
szepce melodię - jest przyjaźń silniejsza niż czas.

----------------------------------
Szukanie szczęścia

Dzień dobry. Szukam szczęścia
Widział je pan może?
„Widział, nie widział,
nic tutaj po tobie.
Szczęście może było,
Może go zabrakło
Teraz go tu nie ma,
Idź gdzie indziej, biedactwo”.
Szukam więc szczęścia,
Przemierzam polne drogi
Ze mną mój przyjaciel
człowiek dobry, choć srogi.
Szukam i szukam,
Lecz wciąż nie znajduję
Do drzwi wielu stukam,
Przyjaciel tylko wie, co czuję.

Szukałam więc szczęścia,
Szukałam długie lata,
Ze mną mój przyjaciel
Był na końcu świata,
Pogrążona w marzeniach
Nie dostrzegałam jednego:
Kiedy przyjaciel był ze mną
Nie bałam się niczego.
To on był moim szczęściem,
Lecz ja szukałam innego,
Gdy to zrozumiałam
Nie miałam już niczego.
----------------------------------
Przybysze

Puk, puk
Cisza.
Garbię się próbując odgonić intruza.
Puk puk.
Nieustępliwy, nie da mi spokoju.
Ale ja się nie poddaję.
Jestem uparta
Nawet bardziej, niż tego chcę.
Nie otwieram.
Boję się.
Ciche pukanie przypomina o nim.
O nim i o niej.
Czekają niewzruszenie przed drzwiami.
Przecież nie otworzę.
Nie zapraszałam ich,
Nie chcę by tu byli.
Boję się ich
Bardziej niż lawy i oceanu,
Bardziej niż tornad i pająków.
Boję się ich
I tego, co ze sobą przynoszą.
Puk, puk.
Nie otwieram.
Nie mogę
Choć wiem, że powinnam.
Wiem też, że oni nie odejdą.
Miłość się nie poddaje.
Przeznaczenie się nie poddaje.
Razem tworzą nieśmiertelną parę.
Zabójczą parę
Dająca życie i radość.
Nie wpuszczę ich.
Podepczą moje serce,
Zrobią z niego wycieraczkę.
Szepczą cicho:
"Spokojnie... nie skrzywdzimy cię..."
Ale ja nie otworzę.
"Musisz nam pozwolić wejść.
Bez nas nie będziesz szczęśliwa..."
Ale ja nie mogę.
Jak mam otworzyć serce 
Przed czymś, czego nie znam,
Co jest mi obce,
Co może mnie zranić?
Jak?
Waham się spoglądając w głąb siebie.
Boję się, lecz jednak…
Otwieram.
Miłość jest przeznaczeniem człowieka.
Wystarczy pozwolić jej wejść…

----------------------------------