Błażej Białończyk

Nalf (2)_yvgvnc

Siemka i czołem ! Witam wszystkich czytających to. /Wy desperatami jesteście skoro to czytacie! xD/

Mam 15 lat, piszę od praktycznie zawsze. Ale nigdy na poważnie, moje pisanie to raczej takie "Napiszę coś bo muszę, a później zgubię", nie uważam siebie za utalentowanego.

Uwielbiam muzykę w wielu aspektach, ROCK, METAL, OPERA, czasem rap, klasyka, celtyckość oraz uwielbiam same instrumentalia Laugh
Sam uczę się grać na harmonijce, totalnie samodzielnie oraz poniekąd na gitarze, ale to tak z ukłonem w stronę Piotrka/Mata.

Apropo szkoły, uwielbiam WF, język angielski i to chyba tyle... Znoszę resztę, ale tymi wcześniej się jaram.

Ludzie? Hmm... Zazwyczaj dogaduję się dobrze, choć ludzie za mną nie przepadają. Z zespołem Aleathy dogaduję się szczególnie dobrze, jakoś tak od razu nas coś połączyło, nie tylko pisarstwo, muzyka, wymieniamy się utworami, ogółem artyzm i szczera po prostu ludzka przyjaźń. Jest jeszcze kilku ludzi za  tórymi przepadam i oni o tym wiedzą, więc tutaj nie wypiszę, bo mogę kogoś zapomnieć i się źle poczuć, więc lepiej, żeby sami wiedzieli, że to chodzi o nich! JESTESCIE ŚWIETNI.

Moja postawa życiowa? Ja lubię nienormalne wybryki i nienormalnych ludzi! SAM TAKI JESTEM. Normalność w tych czasach się nie liczy.

Moje motto: "Nie oceniaj mnie po moich przyjaciołach, to oni są Tymi normalnymi w naszej paczce!" oraz "Nie myśl, czuj".

Wasz Nalfik.

----------------------------------

Zmierzch już zapadł,
Cisza wokół,
Wypatrujesz,
Wciąż w amoku,
Czegoś co ma się nadarzyć w nadchodzącym roku.


Jeśli dobrze czynisz innym
Inni dobrym się odpłacą
Wierz mi lepiej być niewinnym
Inni sercem Cię uraczą.

Słońca w sercu i na twarzy
Szczęście wokół się nadarzy
I nie zatrać się w tym życiu
Bo o własnym sobie byciu
Wnet zapomnisz...

I nie zmieniaj swej osoby
Nigdy w życiu dla nikogo
Choćbyś nawet był gotowy
Zostań soba po wsze czasy
Bo najlepiej jest być sobą
Niech kreuje Cię twa dusza
Wiatr niech serce swe porusza
Noc niech staje się natchnieniem
Słowo niech będzie wspomnieniem
Przyjaciel zawsze przy Tobie
A przyjaciel? Ja - w osobie.

----------------------------------

To co mija.


Nie bierz wprost słów mych,
Wypowiedzianych dawno,
Nie bierz ich do siebie,
Było ich za dużo,
Nie myśl o mnie źle,
To było nieważne,
Jedyne co się liczy,
To co jest i będzie.

*

Tęsknię za tym co było,
Tęsknię za tym co być mogło,
Dlaczego tak zraniłeś mnie?
W jednej chwili zburzyłeś wszystko,
Niczym wiatr domki z kart burzy,
Myślałem że będziemy,
Radość lecz strach duży,
Widać uzasadniony,
Skoro mnie zostawiasz,
Dlaczego nie wiem nadal,
Lecz wiem, że nie zaufam już tak,
Jak kiedyś...

----------------------------------

Nie za cenę obyczaju


Jestem kim jestem,
Lecz kim jestem nie wiem,
Wciąż szukam, nie znajduję,
Tylko więcej pytań,
Aż tylu rzeczy chciałbym się dowiedzieć,
Lecz nie wiem czy w ogóle to możliwe.
Czy niepewność napędza człowieka?
Niewiedza mnie ogarnia,
Zewsząd.

Wszerz i wzdłuż pytania zaprzątają,
Głowę mą, w której,
Tylko wciąż i wciąż,
Jedno pytanie,
Kim jestem i dlaczego właśnie tym kimś,
Ja nie wiem i pewnie się nie dowiem,
Ale wiem, że się nie zmienię.

Nie za cenę życia,
Nie za obyczaju,
Brak mi do tego odwagi,
Lecz za dużo we mnie rozwagi,
Boję się, choć nie wiem czego,
Lecz może zmian?

Od tego nie ma odwrotu,
Ani odwołania,
Nie ma mówienia "wróć"
Czasu odwracania,
Nie ma miejsca na strach,
Lęki idą w odstawkę,
Lecz już na zawsze zostaniesz,
Tak jak zacząłeś naprawdę.

----------------------------------

A key.

There's always a key,
That you don't really see.
The nearest way you found,
Isn't supposed to be the easiest.

You see me falling,
And I hear whispers,
That say:
You've got wrong way.

Catching last breath,
"Die!" you said,
And I'm now much stronger...
I will also start over.

Everytime you make me sad,
Every bad word you said,
Everything you told me I did wrong,
I'm getting so much strong.

That I will never fall down again.

----------------------------------

Tak daleko, a jednak zbyt blisko.


Życie wieczną wędrówką,
Podróżą do świtu,
Do wiecznej przystani,
Gdzie nikt nas nie zrani,
Gdzie łąki i lasy,
Przewspaniałe czasy,
Wszystko takie łatwe...

Beztrosko i bosko,
Świat ponad nami,
Gdzie dojść musimy sami...

Zasłużyć na wejście,
By boskie ujrzeć przejście,
Zapytasz "jak?",
Odpowiedzią jest sam człowiek,
Każde złe słowo, które wypowie,
Zakrzywia klucz czasów,
Oddala, od wiecznych łąk i lasów,
Lecz pytań jest wiele,
Nieubłaganie oddalają się cele,
Cele naszej podróży...

Jedynym sposobem, aby nie wpaść w zamęt,
Jest zatrzymać się, na moment,
Który zmieni Ciebie, który zmieni wszystko,
Jesteśmy tak daleko, a jednak zbyt blisko...

----------------------------------

Kiedyś nie miałem nic, a dzisiaj straciłem wszystko.


Dzień z dniem się miesza,
Kiedy płacz tylko pociesza,
Radość uciekła w dal,
Twe życie pełne niespokojnych fal,
Wzburzenie, niepokój,
Łza się kręci w oku,
Na myśl o kamratach,
Których zabrało morze,
Na myśl o psubratach,
W ich szatańskiej psiej sforze,
Dlaczego wszystko się zniszczyło,
Me serce zrozumieć nie może,
Przecież tak dobrze było,
Pomóż mi Boże,
Takie życia ryzyko,
Kiedyś nie miałem nic,
A dzisiaj straciłem wszystko.

----------------------------------

Pralkovsky, Mother of Russia


Pralka pralką pozostanie,
Pralek, pralka ciuchy na niej,
Wrzuć do środka szmaty brudne,
Wyjmij ładne ciuchy schludne,
Najpierw proszku trochę dodaj,
Później drzwiczki zamknij bodaj,
Kliknij ten czerwony przycisk,
Nie leciutko, daj mu wycisk!
Jak się kręci popatrz sobie,
W lewo, prawo, strony obie!
Tak historia kończy się,
Lecz co dalej? Kto to wie...

----------------------------------

Tubylec życia codziennego


Dzień kolejny w twarz mnie uwiera,
Codzienność zwyczajna mną sponiewiera,
Ludzie patrzą, się dziwią, krzywo spoglądają,
Spokoju nie znają i litości nie mają.

Życie to kolejna wędrówka do celu,
W jednej wędrówce, tubylcem miejsc wielu,
Tubylcem gdzie dobrze, gdzie czuje się spokój,
Tubylcem, gdzie nie mają zabójczego wzroku.

Myślę o tym co noc, a nocy było już wiele,
Myślę, a Bóg jest... moim przyjacielem,
Mówię, on słucha z sił wszystkich, jak tylko może,
By zrozumieć to wszystko... Proszę go "Mój Boże".

Świat nie jest ot tak, świat nie jest zbyt prosty,
Każdy nawet najpiękniejszy kwiat, nie bez kilku ostrzy,
Radość jest ogromna, gdy nam coś wychodzi,
Jednak im silniej próbujemy, bliżej się podchodzi...

----------------------------------

Ludzie są różni.

Ludzie mówią różnymi językami,
Nie rozumieją swoich słów,
Mówią, choć wcale nie wiedzą,
Potrzeba zaledwie chwili rozwagi,
By móc zrozumieć się.

Ludzie mają różne pasje,
Ich pasje się mijają,
Czasem ich nie rozumiemy,
Ale trzeba zrozumieć,
Jak ważne to dla kogoś jest.

Ludzie są różni,
Mili, wredni albo po prostu trudni,
Nie można ich zmieniać,
Zmienić mogą się sami,
Jeśli tylko tego zechcą.

Serca mamy jednak całkiem odmienne,
A serca zmienić nie można,
Serca muszą się dogadać,
Bo inaczej się nie da,
Zrozum.

----------------------------------

Oczy.

Nie wiem czy mam patrzeć, czym patrzeć nie powinien,
Ilekroć tak sobie myślę czas tylko ominę,
Lecz złe jedno wyjście, drugie nie jest lepsze,
Z każdej strony jest zło, to mniejsze, to większe,
Zamknij oczy...
Bo gdy zamknę oczy to czuję, spokój i radość,
Nie myślę o niczym, uczynkom staje się zadość,
Oceaniczny spokój, słyszę pluski tratwy płynącej po wodzie,
Chciałbym zobaczyć, dojrzeć, wzrok ślizga mi się jak na lodzie,
Nie potrafię widzieć, tylko czuję niedosyt,
Bo oczy zobaczyć chciałyby...
Jednak to tylko wydaje się być tak łatwe i zwykłe,
Szanse ponownego otworzenia oczu są nikłe,
Wszystko zbyt szybko bez opamiętania wciąga,
Nawet jeśli ta błogość człowiekowi urąga,
Nie daje uciec, choć próbujesz, choć błagasz,
Możesz chcieć z całych sił, możesz nawet płakać,
Lecz otworzyć oczy trudno,
Otwórz oczy...
Otworzyć oczy - zło istne przeto,
Dla Ciebie - mężczyzno, dziecię, kobieto,
Świat prawdziwy wcale dla nas nie jest dziś łaskawy,
Każdy tonie w odmętach nieprzeniknionej lawy,
A całe to zło, wulkan nienawiści,
Wydobywa się przecież z ludzkich myśli,
I tak powstaje ten wszechobecny obraz,
Pożar, ogień, a podsyca się go, byle tylko nie dogasł,
Patrzysz, otwartymi oczyma, lecz nie słyszysz co ważne,
Nie słyszysz sumienia, a podpowiada poważnie,
Rozglądasz się, szukając jakiegoś ratunku,
Jakiegoś miejsca, jakiegoś bunkru,
Byle ukryć się od skazy dnia codziennego,
Która już zjadła człowieka niejednego,
Czy warto więc mieć otwarte oczy?
Czy warto tak przez okropny świat kroczyć?
Czy lepiej zamknąć je i nie widzieć prawdy?
I myśleć, że co złe to było, że teraz dobrze już będzie zawżdy?
Odpowiedzi na to nie ma i raczej postawione zostanie to pytanie,
Przez odmęty dwóch światów wędrowanie,
Nie zostawaj ni tu, ni tam nazbyt długo,
Granica między światami wygląda krucho,
Jeśli raz ją zniszczysz już nigdy nie naprawisz,
I w jednym z dwóch światów za długo zabawisz,
Jest jedno rozwiązanie stosowane od wieków,
Mrugaj, mrugaj, zawsze mrugaj, nieświadomy człowieku.

----------------------------------