Agata Kijora

agata_apvfas

Siema, siema drodzy zapoznani i niezapoznani, ogółem wszyscy przeglądający mój wątek. Zacznijmy od tego, że na prawdę, jestem dziewczyną, NIE chłopakiem, chociaż oczywiście DAYLIN nim JEST : ) I to w 100%! Biada temu kto by odważył się to zakwestionować ; ) Coś o mnie? Nazywam się Agata, jestem dziwaczną, średniego wzrostu osobą, której życie dzieli się na: pierwszą stronę, drugą stronę, sferę uczuciową i rozterki wewnętrzne. Zacznijmy od sfery uczuć. W tym oto miejscu w moim sercu, siedzą sobie: cała cudowna ekipa pisarzy z tego forum, którzy są moimi najlepszymi przyjaciółmi Laugh , moja rodzina i różne różne osoby, które lubię, bądź dobrze znam. W drugiej stronie mego życia ulokowana jest wygodnie moja pasja, tj. jazda konna ( zaczęłam jeździć gdy skończyłam 6 lat, więc robię to już dość długo, bo tak jak większość pisarzy na tym forum również mam 15 lat ), wiele różnych rodzajów muzyki od metalu przez celtycką po rap i Davida Guette ( której bardzo lubię słuchać, ale nie mam niestety predyspozycji do jej tworzeniaSmile ) , mam też zamiłowanie do czytania ( najchętniej fantastyki, ale klasyka też niekiedy jest fajna) oraz oczywiście jeszcze większe zamiłowanie do pisania Laugh . Za to pierwsza strona mego życia to: książki, książki, książki, książki i jeszcze raz zabijanie na ciekawe sposoby simów... Tongue Tak zgadliście. Lubie grę the sims, ogólnie mam bardzo duży sentyment do jedynki ( po prostu widok jednego malutkiego miasta i tej parceli z kawałkiem chodnika, która wisi sobie w czarnej przestrzeni i nie można z niej wyjść, działa na mnie rozrzewniająco Laugh ), ale tak na prawdę moją ulubioną częścią gry jest trójka. Najlepiej zrobiona i mym skromnym zdaniem najciekawsza. Aż widać jak daleko od czasów The Sims 1 posunęła się technika w tej grze Laugh Dobra, rozterkowej części mego żywota nie będę wam opisywała, mogę jedynie powiedzieć, że jestem wesołą romantyczką z duszą diabła Tongue Co chyba wyjaśnia zapoczątkowane przeze mnie forumowe powiedzenie: Na Stół! Dwarf Taaak... Pewnie teraz po przeczytaniu tego co tu napisałam, zaczynacie mieć wątpliwości, czy nie jestem jakaś psychiczna, ale nie przejmujcie się! Żyjemy ze świadomością, że na świecie za jakieś dwadzieścia lat nie będzie lodu, więc jedna szalona pisarka w te czy wewte? Co to komu przeszkadza? Mamy większe zmartwienia, a u psychologów za niedługo miejsc nie będzie!

----------------------------------

Przeklęta


Ona nie ma nadziei,
Przeklętą jest.
Nie może znać szczęścia,
Przeklętą jest.
Każdy promyk słońca,
Każdy ciepły sen,
Nie spełniony... po dziś dzień.
Przeklętą jest,
Aż do końca czasu świata, aż do wyczerpania łez
Przeklętą jest.
Gwiazdy widzą – nie współczują,
Gwiazdy słyszą – nie ratują, 
Świat jest cierniem, sam to wiesz,
Powiedziałaby, z policzka ocierając łzę,
Kiedy dajesz komuś pomoc, on nie daje Ci nic,
Kiedy dajesz komuś przyjaźń, otrzymujesz tylko łzy,
Tak już jest, było i będzie,
Bez powodu przecież nie żyjemy w takim pędzie.
Przyjaźń, miłość i spokój?
Jakie mają znaczenie,
Gdy zostajesz pochłonięta przez żałości cienie?
Wszędzie cisza, księżyc dawno zgasł,
Pozostaje Ci jedynie zimne światło gwiazd,
Lecz co one o smutku mogą wiedzieć?
Przecież nigdy nie zstąpią tu, na ziemię, 
Może krzyczeć,
I tak jej nie usłyszą,
Może płakać, rozszarpując gardło ciszy
I co z tego, powiedz mi?
Może lepiej bez uczuć na tym świecie żyć?
W samotności zegar bije dalej,
Odliczając nasze dni do Niebios Bram,
Gdzie nie znajdziesz bólu, nawet w dawce małej,
Może właśnie tego trzeba nam?
Bo tutaj na ziemi,
Przeklętą jest,
Serce bije jak szalone, wokół morze słonych łez,
Wspomnienia brutalnie wdzierają się do głowy, 
O prawdziwej radości nawet nie ma mowy,
Oto czym jest, lub też czym się stała,
Chociaż brzaski poranków doskonale pamiętała,
Ale kogo obchodzi przeklęta?
Choćby nawet rozerwała samotności pęta,
Nic nie znaczy,
To przeklęta.

----------------------------------

Rytm

Młoda Indianka siedziała na skale, krucze włosy rozwiał wiatr,
Opowieści jej słuchały orły, słuchały ptaki,
Tak dokładne były jej myśli, tak rozległy pamięci step,
Kołysała się w rytmie swoich wspomnień, 
I wiatr odpowiadał, a słońce pieściło jej twarz:
I pamiętaj, że każda chwila, każdy oddech, każde słowo,
I pamiętaj, że to wszystko nauczyło Cię jak żyć,
Piękna Indianka myślała nad tym co powiedział jej wiatr,
Młode źrebię w końcu też musi uczyć się jak na tym świecie żyć,
Ma w pamięci słodki mleka matki smak,
Lecz gdy dorośnie biegnie za horyzont, by kopytem ujarzmić świat,
I mówi:
I pamiętaj, że każdy pozostawiony ślad, każdy przetrwany grad, każdy mróz i każdy żar,
I pamiętaj, że to jest wszystko co dał nam świat,
Pokiwała Indianka głową w zamyśleniu,
Przed nią przepaść, za nią tylko spalony słońcem step,
W dali wilk dający pocieszenie swoim braciom,
Zawył, oddając zmarłemu cześć,
I powiedział:
I pamiętaj, że każde tchnienie, każde głowy skinienie, stada ciepło, śmierci cień,
I pamiętaj, że właśnie to przynosi nam nowy dzień,
Zwróciła głowę w stronę nieba, 
Do zachodzącego słońca czerwieni,
Zobaczyła orlicę mknącą wśród nocy cieni,
Dumna, silna, niezwyciężona, 
W jutrzejszą przyszłość zapatrzona,
I mówi:
I pamiętaj, że każdy szybki lot, każdy przebyty mrok, każde wyklute pisklę, każdy zasłyszany głos,
I pamiętaj, że to właśnie rodzi nadzieję,
A w oddali widzi Indianka stado bizonów ogromnych,
Zgromadziły się wokół ciała jednego z nich i opłakują,
Opłakują towarzysza, bo przed chwilą w walce opuścił ten świat,
Niczym uczuć zapomniany przez nas smak,
Niczym płomień tej nadziei, który zgasł,
I mówią:
I pamiętaj, że to co było, było prawdziwe,
I pamiętaj, że to co odeszło, już nie wróci,
Stado mustangów ukazało się Indiance nad horyzontem,
Odłączył się właśnie jeden z nich,
Poszedł szukać szczęścia gdzie indziej,
Lecz znalazł go przeznaczenia bieg,
Teraz stado stoi i patrzy, jak niegdyś silny koń,
Powłócząc nogami strudzony, powraca na łono doń,
„Każda chwila, każdy oddech był dla gwiazd,
Kiedy miałem tę nadzieję, którą zmazał czas”,
I stado mówi:
I pamiętaj, że to jeszcze nie koniec, życie wciąż czeka,
I pamiętaj, że jego smak możesz poczuć już dziś i od Ciebie zależy jaki będzie.

----------------------------------

Wędrowiec

Widzę, jak fale obmywają Twoje deski,
Wiem, jak trudno było Ci rozstać się z wiatrem, dmącym w Twoje żagle,
Świątynia na wzgórzu stoi cicha i spokojna,
Jednak Twoja załoga wciąż krzyczy walcząc ze sztormem bez imienia,
A potem słyszę ich śmiech – świętują zwycięstwo unosząc pełne kielichy.
A ty dumnie płyniesz dalej,
Głaszczesz dziobem morską pianę.

Czas, tak długi dla nas, chwilą jest dla Boga,
Łza, tak słona dla nas, słodka jest dla morza.

Widzę, jak bryza za Tobą wypatruje,
Słyszę, jak tęsknie za Tobą woła,
Czuję co myśli nasza Kapitan,
Kiedy patrzy na wzburzony ocean.
Ona wie, że Ciebie już nie ma,
Jej serce zatonęło razem z Tobą.
Teraz miłość – ciągle w jej pamięci,
Chociaż błądzi w gęstych mgłach,
Śpiewa o Tobie morzu, zmęczonym głosem,
Że wybiera się za Tobą na dno,
Chcąc położyć kości na Twoich deskach,
Pragnąc śmierci w Twych ramionach, Wędrowcze.

Czas, tak długi dla nas, chwilą jest dla Boga,
Łza, tak słona dla nas, słodka jest dla morza.

Twoje szczątki rozrzucone w morzu,
Kapitan Twoja będzie zbierać,
Teraz tworzy z nich grobowiec,
Potem będzie w nim umierać.

----------------------------------